Ogłoszenia

Projekt ustawy o rynku pracy

Na stronach Rządowego Centrum Legislacji pojawił się projekt
ustawy o rynku pracy i służbach zatrudnienia. Wiele z zapisów dotyczy również spółdzielni socjalnych. Uwagi należy przedłożyć do połowy czerwca br. Jeśli macie swoje propozycje kierujcie je do 12 czerwca na adres biuro@ozrss.pl

Poniżej publikujemy link do tekstu ustawy

https://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12385409/katalog/13059669#13059669

Spółdzielnie socjalne – dwadzieścia lat później

1 czerwca mija dwadzieścia lat od czasu gdy w polskim systemie prawnym pojawił się nowy rodzaj spółdzielni – spółdzielnia socjalna. Te dwadzieścia lat jest okazją do refleksji i zastanowienia się nad tym, w którym miejscu jesteśmy. I jaka jest przyszłość  spółdzielczości socjalnej czy też szerzej  społecznej działalności kooperatywnej w Polsce.

Z biegiem lat, z biegiem dni

Podczas przyjmowania ustawy z dnia 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, dokonano zmiany Prawa spółdzielczego wprowadzając nowy typ spółdzielni adresowanej do osób bezrobotnych, z niepełnosprawościami, oraz osób wymienionych w ustawie o zatrudnieniu socjalnym. Ustawa weszła w życie 1 czerwca 2004 r.  W październiku 2004 ukazał się pierwsze rozporządzenie dotyczące wzorów dokumentów do rejestracji, zaś kilka miesięcy później rozporządzenie o wsparciu dotacyjnym w tworzeniu miejsc pracy. Pierwsze spółdzielnie socjalne zaczęły działać w połowie 2005 roku. Do dzisiaj funkcjonują nadal utworzone wówczas spółdzielnie: WWWpromotion z Wrocławia, ProfES z Byczyny, Konar z Tarnobrzega, Żarska Spółdzielnia Socjalna, czy Pomocna Dłoń z Bystrzycy Kłodzkiej.

Proces tworzenia spółdzielni socjalnych napotykał jednak na szereg trudności. Brak znajomości nowych rozwiązań wśród urzędników i sędziów. Dość trudne warunki spełnienia warunków, oraz brak zrozumienia wśród wielu lokalnych i krajowych włodarzy. Utworzono wówczas cztery Regionalne Fundusze Ekonomii Społecznej dysponujące łącznie zawrotną kwotą 1 miliona zł.  Potem w 2006 r. powstały Ośrodki Wsparcia Spółdzielczości Socjalnej m.in. w Poznaniu, Rudzie Śląskiej, Toruniu, Byczynie i Krakowie, Olsztynie, które otrzymały wsparcie w wysokości po 150 tys. zł. Jednak do 2006 roku liczba spółdzielni nie przekroczyła stu podmiotów. Nie budziło to zatem żadnej emocji ani polityków ani środowiska.

Jasne natomiast było, że formuła w ramach przepisów spółdzielczych jest niewystarczająca. Chcieliśmy nowych, śmiałych rozwiązań, które połączą działalność gospodarczą z działalnością społeczną. Czegoś nowego, co do tej pory nie funkcjonowało. Taka propozycja pojawiła się w lutym 2005 roku i wpłynęła do Sejmu. Niestety w skutek oporu niektórych prominentnych posłów  zablokowano prace po drugim czytaniu. Jednak ówczesny premier Marek Belka przekazał propozycję ustawy nowemu rządowi Kazimierza Marcinkiewicza, który ją zaakceptował i doprowadził do uchwalenia w 2006 roku. Potem były zmiany w 2010 gdy udało się zabrać posłów z Komisji Polityki Społecznej do Włoch. Dzięki tej wizycie studyjnej zbudowano koalicję, która wprowadziła spółdzielnie zakładane przez osoby prawne oraz złagodziła surowe warunki zakładania i działania spółdzielni w kontekście zatrudniania osób w trudniejszej sytuacji. I wreszcie zmiany w 2017 i 2019 gdy wprowadzono szereg ważnych zmian takich jak tworzenie konsorcjów, promowanie usług społecznych, czy możliwość zamówień do 30 tys. euro.  Ale nie chciałbym by ten materiał był analizą prawną. Zainteresowanych odsyłam do właściwych tekstów analitycznych[i].

Warto natomiast przyjrzeć się temu dwudziestoleciu w kontekście obecnego stanu spółdzielczości socjalnej oraz zastanowić nad kierunkami rozwoju w zakresie systemowym.

Obecny stan spółdzielczości socjalnej

Mimo iż przez Krajowy Rejestr Sądowy w historii przewinęło się blisko dwa tysiące spółdzielni, dane GUS wyspecyfikowały w 2021 r. blisko 900 aktywnie funkcjonujących spółdzielni, aktywnych czyli takich, które płacą podatki i ubezpieczenia za swoich pracowników, zatrudniają one na umowach o pracę blisko 6,5 tys. osób. Warto zwrócić uwagę, że blisko 2/3 to kobiety, zaś co czwarty zatrudniony to osoby z niepełnosprawnościami[ii].

To niewielkie podmioty działające na obszarze najczęściej jednej gminy. Blisko 40% działa na takim obszarze. I właśnie takie mają być. Ludzie tworzący spółdzielnie socjalne mają tworzyć grupy ludzi, którzy się znają, lubią, przyjaźnią. Taka właśnie była idea spółdzielczości socjalnej. Miały – i robią to – tworzyć przyjazne miejsca pracy dla ludzi, którzy szukali swojego miejsca w społeczności lokalnej, odbudowując swoją godność, możliwość zarabiania i robienia rzeczy ważnych dla społeczności.

Spółdzielnie w 2021 miały ok. 600 mln zł przychodów. Średnie  przychody stanowiły 676 tys. zł rocznie. Czy to dużo czy mało? Na pięcioosobowy skład spółdzielni – a z  takim mamy często do czynienia wystarcza. I aby było jasne: blisko 75% przychodów stanowią przychody rynkowe najczęściej ze sprzedaży dóbr i usług osobom fizycznym.  Zaledwie co czwarta złotówka przychodów pochodzi z ze środków publicznych. Konkursy ofert to ok. 4% zaś środki z UE ok 5,6%. Zatem upada trochę mit, że bez wsparcia spółdzielczość socjalna nie ma szans. Przypominam, że owe badanie przeprowadzone było w okresie pandemii, gdzie sytuacja wielu inicjatyw i przedsięwzięć była niezwykle trudna.

To na co chciałbym zwrócić uwagę, to fakt, że w spółdzielniach socjalnych obowiązuje partycypacyjny  charakter działania. Otóż 77,7% spółdzielni konsultuje projekty podejmowanych działań z członkami oraz ponadto 44,7% z pracownikami. W przypadku organizacji pozarządowych wskaźnik konsultacji z pracownikami wynosi 75%, zaś z pracownikami 8,5%. Świadczy to o stosunkowo wysokim wskaźniku partycypacji całych zespołów spółdzielczych.  Nie czynię tu jednak zbyt wielu porównań pomiędzy spółdzielniami a innymi formami organizacji świadomie, wychodząc z założenia, że przewaga jednej cechy w jednym typie podmiotu jest rekompensowania inną przewagą w odmiennej formie prawnej. I nie ma tu ani lepszych ani gorszych.

Na koniec muszę przyznać z dumą, że spółdzielnie socjalne nie pozostają w tyle również w działaniach społecznych. Na przykład po wybuchu wojny na Ukrainie, co piąta spółdzielnia socjalna zaangażowana była w pomoc uchodźcom, a łącznie spółdzielnie socjalne objęły wsparciem ponad 16 tys. osób. Jak na stosunkowo niewielką liczebnie grupę spółdzielczą  brzmi naprawdę imponująco.

Po ustawie o ekonomii społecznej

Nie ukrywam, że spółdzielczość wchodzi w pewną stagnację.  Traci  swoją dynamikę rozwojową. Stało się to częściowo z uwagi na fakt, iż rozszerzono możliwość finansowania ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego działań związanych tworzeniem przedsiębiorstw społecznych również w  formach kapitałowych (fundacje, spółki non profit) oraz poszerzeniem dotychczasowych uprawnień i możliwości spółdzielni na inne formy prawne. Nie mam nic przeciwko temu, by ludzie wybierali dopasowane do nich formuły funkcjonowania. Nie ma jednak wątpliwości, iż podmiotom wspierającym tworzenie przedsiębiorstw społecznych (Ośrodki Wsparcia Ekonomii Społecznej) często dużo łatwiej –  z uwagi na osiągniecie wskaźników projektowych  – jest zakładać prostsze formuły, w których wystarczą 3 miejsca pracy, zaś proces tworzenia zespołu i jego integracja jest łatwiejszy. W przypadku spółdzielni mamy 5 członków, którzy musza stać się wspólnie udziałowcami przedsiębiorstwa. Dlatego bez dobrego przygotowania i wspólnych uzgodnień, łatwo się wywrócić i doprowadzić do upadłości.   

Miało to swoje konsekwencje, bowiem na  liście prowadzonej do 2022 w MRPiPS w ramach projektowego statusu przedsiębiorstwa społecznego blisko 2/3 stanowiły formy kapitałowe. Po wejściu w życie ustawy o ekonomii społecznej okazuje się, że większość na nowej liście przedsiębiorstw to stowarzyszenia i spółdzielnie.

Można zatem  przypuszczać, że niektóre formuły prawne były  wspierane przez OWES i wybierane przez założycieli jako łatwiejsze do realizacji, bo nie mają charakteru członkowskiego, partycypacyjności.  A teraz po wymaganym okresie trwałości znikają z pola widzenia. Wymaga to pewnie głębszej analizy. Nie oznacza to, że różnorodność formuł działania przedsiębiorstw społecznych jest zła, jest ona pożądana, ale nie można zapominać o partycypacyjności jak trzonie przedsiębiorczości społecznej, dlatego pozwólcie, że pozostanę przy swoim zdaniu, iż podmiot, którego właścicielem/udziałowcem jest jedna osoba fizyczna, która zatrudni trzy osoby z niepełnosprawnościami nie jest jeszcze przedsiębiorstwem społecznym. A dziś to jest możliwe. Założenie pięcioosobowej spółdzielni socjalnej, w której każdy ma jeden, równy głos, jest dużo trudniejsze niż podmiotu wyłącznie zatrudniający trzech pracowników. Chyba że zaczniemy wymagać znacznie większego udziału pracowników również w innych formach prawnych. To nie jest przytyk do innych form, ale wołanie aby dać równie szanse również trudniejszym, spółdzielczym formułom, które nie tylko dają zatrudnienie, ale i współwłasność i współuczestnictwo. Bo to jest DNA ekonomii społecznej i jej istota.

Dziś spółdzielnie socjalne w nowej ustawie „zyskały” tylko kontrolę wojewody i składanie sprawozdań. Jeśli nawet nie jest to do końca prawda, to jednak w istocie tak jest postrzegane. Nie uzyskały bowiem żadnych znaczących nowych możliwości rozwojowych, proces wspierania reintegracji budzi grozę, zaś nierówne warunki tworzenia i funkcjonowania  – określone dotychczas w projektach EFS -zostały usankcjonowane ustawowo.

W którą stronę powinniśmy zmierzać

Te dwadzieścia lat istnienia spółdzielczości socjalnej powinno być momentem refleksji, co należy skorygować w sytuacji prawnej, finansowej i organizacyjnej sektora spółdzielczego ekonomii społecznej.

Wydaje się, że najwyższy czas odejść od nazwy „socjalne” na rzecz „społeczne”. O ile dotychczasowa nazwa w działaniach społecznych jest adekwatna, o tyle w działaniach gospodarczych budzi szereg nieporozumień, w kontekście jakości czy rzetelności produkowanych dóbr i usług. Spółdzielcy nie oczekują pobłażliwego traktowania czy też kupowania z litości, ale rzetelnej oceny naszych produktów i usług, które oferują na rynku.

Nie może to być tylko zmiana nazewnicza. Spółdzielczość społeczna powinna znacząco poszerzyć obszar swojego działania obejmując być może dotychczasowe spółdzielnie pracownicze i spółdzielnie inwalidów i niewidomych. Ponadto należy rozważyć objęcie swoim zakresie spółdzielni konsumenckich, jak również spółdzielni rozwojowych i innowacyjnych.  Mielibyśmy zatem szereg specjalizacji spółdzielni społecznych działających w przestrzeni lokalnej na rzecz pracowników i użytkowników, poza obecnymi spółdzielniami reintegracyjnymi i realizujących usługi społeczne.

Istotną kwestią jest kwestia nadwyżki bilansowej. Przy zachowaniu zasady nieprywatyzowania nadwyżki, możliwe jest rozważanie, aby obok obowiązku inwestowania w spółdzielnię, zapewnić cześć będącą korzyścią dla członków spółdzielni lub środowiska społecznego np. waloryzowania udziałów, obniżenia cen usług lub produktów spółdzielni dla członków, finansowania działań na rzecz społeczności lokalnych lub działań reintegracyjnych w zależności od profilu spółdzielni.

Przedyskutowania wymaga również cały system instrumentarium wsparcia dla spółdzielczości. Oczywiście dobrze, aby system wsparcia (środki zwrotne, bezzwrotne, ulgi i inne mechanizmy prawne i finansowe) był zintegrowany z przepisami dotyczącymi przedsiębiorstw społecznych, ale dobrze by również uwzględniał specyfikę spółdzielczą a także innowacyjny charakter formuły spółdzielczej na rzecz angażowania pracowników w rozwój przedsiębiorstwa.

Ustawa o spółdzielniach socjalnych była do tej pory poligonem nowych rozwiązań, które mogły być rozwijane w innych formach i działaniach. Warto by zatem pokusić się o takie rozwiązania np. aby spółdzielnie były formą wspieranej aktywizacji dla osób wychodzących z podmiotów reintegracyjnych.    

Może warto rozważyć istnienie prostych spółdzielni społecznych rejestrowanych w gminie, które prowadziłyby działania rozwoju lokalnego czy też działania w szkołach jako spółdzielnie uczniowskie.

Do przepracowania pozostaje kwestia konsorcjów spółdzielczych, które miały tworzyć podmioty spółdzielcze i komercyjne wraz z odpowiednimi zmianami w Prawie zamówień publicznych zachęcającymi do tworzenia konsorcjów (uznanie kryterium zatrudnienia 30% osób w trudnej sytuacji dla całego konsorcjum a nie tylko pojedynczego podmiotu). Ponadto należałoby przewidzieć możliwość wsparcia ze środków budżetowych funduszy wzajemnościowych tworzonych przez konsorcja. Podobnie dyskusji wymaga poszerzenie uprawnień organizacji i spółdzielni w zakupach towarów i usług nie tylko w przypadku przedsięwzięć w ramach gminnych programów rewitalizacji, lecz także programów rozwoju społecznego na Obszarach Strategicznej Interwencji. Głosy w tej kwestii dobiegają już od spółdzielców od dawna.

Wspólnym dla sektora obywatelskiego i spółdzielczości obszarem powinno być również wypracowanie i uporządkowanie systemu programowania społecznego na poziomie lokalnym, ponadlokalnym i regionalnym z obowiązkowym współudziałem tych podmiotów w wypracowaniu, zmianie i monitorowaniu dokumentów programowych. Dość już bycia wyłącznie przedmiotem działań czy obiektem „wsparcia”. Jesteśmy tak samo ważnym podmiotem jak wiele otaczających nas instytucji lokalnych. A wiemy, że jeśli ktoś nauczy się współpracować i współdecydować w swojej spółdzielni, to jest również gotowy do takiej samej dyskusji we wspólnocie lokalnej. Takie oczekiwania już dawno były artykułowane przez środowisko organizacji społecznych.

Podobnie w przypadku realizacji usług społecznych niezbędne jest uproszczenie procesu zlecania zadań przechodząc z działań o charakterze konkurencyjnym (konkursy) na działania o charakterze negocjacyjnym czy partnerskim. Organizacje obywatelskie i spółdzielnie  muszą mieć tu zdecydowanie pierwszeństwo w realizacji co najmniej niektórych usług społecznych. Może to być część zmian w ustawie o działalności pożytku publicznego lub inny rodzaj zmian, który będzie adekwatny do potrzeb. A takie propozycje były już zgłaszane.[iii]

Dyskusja jest jeszcze przed nami, zwłaszcza że i ustawa o ekonomii społecznej wymaga gruntownych zmian i korekt umożliwiających znacznie szerszy udział przedsiębiorczości społecznej na rynku – zwłaszcza na rynku usług społecznych i zrównoważonego rozwoju -niż obecnie. Musimy jednak porzucić dotychczasową bierność i przygotować takie zmiany, które umożliwią nie tylko trwanie ale rozwój. Rozwój, który zmienia otaczającą nas rzeczywistość.

Cezary Miżejewski

Ogólnopolski Związek Rewizyjny Spółdzielni Socjalnych


[i] https://www.problemypolitykispolecznej.pl/Przemiany-prawa-spoldzielczosci-socjalnej-w-Polsce,123185,0,2.html oraz wstęp do komentarza do ustawy o spółdzielniach socjalnych http://ozrss.pl/wp-content/uploads/2022/08/Komentarz_do_ustawy_o_spoldzielniach_socjalnych.pdf  

[ii] Wszystkie dane za Podmioty gospodarki społecznej w 2021 r. – wyniki wstępne, GUS styczeń 2023 https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/gospodarka-spoleczna-wolontariat/gospodarka-spoleczna-trzeci-sektor/podmioty-gospodarki-spolecznej-w-2021-r-wyniki-wstepne,23,1.html

[iii] https://publicystyka.ngo.pl/o-pozytku-publicznym-po-dwoch-dekadach